W postanowieniu z dnia 25 czerwca 2025 r. (sygn. akt I KK 175/25) Sąd Najwyższy przypomniał właściwy kierunek wykładni pojęcia „znęcania się” w kontekście art. 207 § 1 k.k. Realizacja znamion tego czynu polega zatem na umyślnym zadawaniu cierpień fizycznych lub psychicznych poprzez dręczenie, męczenie lub pastwienie się nad pokrzywdzonym.
Sprawa, która stała się podstawą tego rozstrzygnięcia, dotyczyła mężczyzny oskarżonego o trwające kilkanaście lat znęcanie się nad żoną. Prokuratura zarzucała mu m.in. wyzywanie, awantury pod wpływem alkoholu, niszczenie sprzętów domowych oraz przemoc fizyczną. Mimo tak poważnych oskarżeń, Sąd Rejonowy w Nowej Soli uniewinnił mężczyznę, a Sąd Okręgowy w Zielonej Górze utrzymał ten wyrok w mocy. Pełnomocnik pokrzywdzonej wniósł kasację do Sądu Najwyższego, argumentując, że sądy niższych instancji zignorowały zeznania dzieci i opinie biegłych, które potwierdzały wiarygodność wersji matki.
Sąd Najwyższy, pod przewodnictwem sędziego Eugeniusza Wildowicza, oddalił jednak tę kasację jako oczywiście bezzasadną. W uzasadnieniu wskazano, że sądy niższych instancji prawidłowo oceniły zgromadzony materiał dowodowy. Kluczowym argumentem był fakt, że w relacji małżonków brakowało trwałej przewagi agresora nad ofiarą – obie strony brały czynny udział w narastającym konflikcie, wykazując się wzajemną agresją słowną i wyrządzaniem sobie przykrości. Zauważono również, że oskarżenia o znęcanie pojawiły się dopiero w momencie eskalacji sporu rozwodowego i majątkowego, podczas gdy wcześniejsze interwencje policji nie potwierdzały stosowania przemocy domowej. Sąd podkreślił, że brak precyzyjnego umiejscowienia w czasie incydentów przemocowych uniemożliwił uznanie ich za proces systematycznego dręczenia.
„Istota przestępstwa znęcania się polega na jakościowo innym zachowaniu się sprawcy, aniżeli na zwyczajnym znieważaniu lub naruszaniu nietykalności cielesnej osoby pokrzywdzonej, przy czym o uznaniu za „znęcanie się” zachowania sprawiającego cierpienie psychiczne ofiary powinna decydować ocena obiektywna, a nie subiektywne odczucie pokrzywdzonego” – czytamy w uzasadnieniu.
Kluczowym wnioskiem płynącym z tezy orzeczenia jest zatem wymóg obiektywnej oceny sytuacji. Oznacza to, że o byciu ofiarą znęcania nie decyduje wyłącznie subiektywne poczucie krzywdy danej osoby, lecz chłodna ocena postronnego obserwatora. Taka interpretacja wyraźnie odróżnia znęcanie od zwykłego znieważenia czy naruszenia nietykalności, znacząco podnosząc próg odpowiedzialności karnej, szczególnie w przypadku skomplikowanych sporów rodzinnych.
Zachowanie obiektywizmu w sprawach o znęcanie chroni przed instrumentalnym wykorzystywaniem przepisów karnych w konfliktach małżeńskich, w których art. 207 k.k. bywa niekiedy używany jako narzędzie walki procesowej. To postanowienie wzmacnia linię orzeczniczą, zgodnie z którą skazanie za znęcanie wymaga twardych dowodów na dręczenie wykraczające poza ramy wzajemnego, nawet bardzo ostrego konfliktu między partnerami.




